sobota, 23 marca 2013

Rozdział 12




*Perspektywa Nialla*
Wszystko było takie piękne. Układało mi się z moim chłopakiem. Niestety do czasu. Być może to moja wina, ale taki już jestem. Jestem po prostu bardzo uczuciowy. Każdy, chociażby najmniejszy gest potrafi mnie zranić. Nie wiem, czy Kenzie zrobił to specjalnie, a może zupełnie nieświadomie. Nie mogłem tak dłużej. Może lepiej będzie mi bez niego. Szczerze w to wątpię. To dzięki niemu codziennie się uśmiechałem. Minęły dopiero dwa dni, a ja już za nim tęsknie. Jestem idiotą, skoro tęsknie za kimś takim jak on. Nic nie poradzę na to, że przez ten miesiąc stał się wszystkim, na czym mi zależało. Świat mógłby nie istnieć, byleby Lukas był przy mnie. Teraz jest już za późno. Nie wiedziałbym nawet jak to odkręcić. Nie podałem mu przecież żadnego powodu mojej nagłej decyzji. Prawdziwych przyczyn było kilka. Już nawet nie zwracałem uwagi na ograniczenie naszych spotkań przez jego pracę. Rozumiem, chciał zarabiać. Ja też mógłbym znaleźć pracę. Szkoda, że na razie nie jestem w stanie wyjść z domu. Boję się, że spotkam go na ulicy, a on będzie chciał wyjaśnień. Siedzę właśnie na krześle i myślę nad tym co już raczej nie powróci.
-Co ja kurwa najlepszego zrobiłem?!- wrzasnąłem na samego siebie.

Nawet jedzenie nie smakowało mi tak, jak dawniej. Myślę, że zrobiłem to dla jego dobra.  Nie mogłem patrzeć, jak się przy mnie męczy. Widziałem te iskierki w jego oczach, kiedy spotkaliśmy tą dziewczynę. Nie jestem pewien jej imienia. Chyba była to Ally. Nie mam pojęcia, co ich kiedyś łączyło, lub może nadal łączy. Nie chciałem go o nią pytać. Wyszedłbym na wścibskiego, ale to już nie pierwszy raz, kiedy spotkaliśmy na naszej drodze kogoś mi obcego, za to Kenziemu zapewne bardzo bliskiego. Musiałem to zakończyć w ten, a nie inny sposób. Przecież on prędzej czy później i tak by mnie zostawił, a ja tylko nadałem wydarzeniom szybszego biegu. Po co miał się ze mną męczyć. Teraz może podrywać jakieś ciacha na siłowni. Nic go nie hamuje. Na pewno nie ja. I chociaż te myśli dalej kłują mnie w serce, to tak jest chyba lepiej. Wiem, jakie brunet ma zdanie o miłości. Poznać, przelecieć, porzucić. Nie chciałem być kolejną ofiarą. Postanowiłem przestać zamulać i wziąć porządny prysznic, zapominając o całym świecie. Ostatnio spędziłem bardzo miły dzień z Malikiem i Tomlinsonem. To był doskonały wypad. Nie byłem do niego do końca przekonany, bo przecież nie znaliśmy się za dobrze, ale zacieśniliśmy naszą znajomość dzięki tej niedzieli. Wziąłem z szafy czyste ciuchy, na twarz przywdziałem sztuczny uśmiech, mając nadzieję, że z upływem wody z kranu będzie on bardziej szczery. 
Udało mi się. Już po kilku minutach tańczyłem i śpiewałem, czyli robiłem to, co kocham najbardziej na świecie.

Zapomniałem, co jest dla mnie tak naprawdę ważne. Po orzeźwiającej czynności ubrałem się w końcu jak człowiek, a nie jak menel. Tak. Przez te dwa dni chodziłem w samych spodniach od dresu. Nie ubierałem nawet koszulki bo siedziałem cały czas w domu, zamęczając się jakimiś dennymi serialami. Co prawda dzisiaj pogoda nie była powalająca. Było ponuro, a niebo wyglądało, jakby zaraz miało padać. Nie zniechęciłem się jednak. Skoro już wyszedłem z łóżka to nie będę marnował dnia. Doprowadziłem się do stanu używalności, rozmyślając nad planem dzisiejszego popołudnia. Przypomniałem sobie, że przecież mam w New Jersey kuzyna. Fakt, nie utrzymywałem z nim jakiegoś wielkiego kontaktu, ale zawsze można spróbować, tym bardziej, że naprawdę go lubiłem, kiedy byłem mały. Wiedział, że jestem gejem i starał się mi pomóc. To on zaproponował moim rodzicom, abyśmy przeprowadzili się właśnie tutaj. Zmienił moje życie, jestem mu za to wdzięczny. Wyszukałem w telefonie jego numer. Obawiałem się, że będzie zajęty. Nie myliłem się, ale powiedział,  że dla rodziny zawsze znajdzie czas i tak właśnie mieliśmy się spotkać w jakiejś knajpce. Bardzo się ucieszyłem na jego widok. Rozmawialiśmy ze sobą swobodnie. Opowiadał mi, jak to poznał nową dziewczynę, która od razu zawojowała jego serce. Nie mogłem przestać się śmiać, na jego opowieści. Rob jest serio śmiesznym gościem. Do tego dochodzi jego gestykulacja i omal nie posikałem się ze śmiechu. Ludzie na nas dziwnie spoglądali, kiedy co rusz wybuchałem niepohamowanym rechotem. Tego mi brakowało. Tej beztroskości, zapomnienia o tym, co mnie teraz otacza i co się wokół mnie dzieje. Niestety mój dobry humor nie potrwał zbyt długo. Robert po chwili zapytał czy w końcu się z kimś spotykałem. Uśmiech zniknął z mojej twarzy i wstąpił grymas. Zacząłem opowiadać mojemu kuzynowi moją znajomość z Kenziem od początku, aż do końca. 
Kiedy opowiadałem wtulałem się w niego. Musiałem zabawnie wyglądać, ale co mi tam. Potrzebowałem porządnego przytulenia przez kogoś. Jemu mogłem się wyżalić, a on tyko siedział, słuchał i po prostu serwował mi swoje ramie. Podzieliłem się z nim moimi wszystkimi obawami, które zaśmiecały mój umysł.

Dostałem od niego niezły opierdol. Zaczął mi tłumaczyć, że nie powinienem był tak postąpić. Co jeśli Lukasowi na mnie zależało. Mogłem z nim najpierw porozmawiać. Broniłem się, tym, że on mógł mnie ślepo zapewniać, że to ja jestem dla niego ważny. Kuzyn wyśmiał mnie i nazwał debilem. Zrobiłem smutną minkę, ale zacząłem na poważnie jeszcze raz wszystko analizować. Może miał rację. Zachowałem się jak jakiś tchórz. Tak, Nialler zawsze musi coś spierdolić. Przecież gdyby mu nie zależało, to nie bombardowałby mnie wiadomościami z prośbą o spotkanie i nie wydzwaniałby do mnie. Z drugiej strony, jeśli mu zależy, to wie, gdzie mieszkam, mógł przyjść. Już sam się pogubiłem… Siedzieliśmy jeszcze długo, aż w końcu mój telefon się odezwał. Sądziłem, że może to być moja matka. W końcu zrobiło się już późno, a mnie nie było w domu, do tego nie zostawiłem żadnej kartki ani nic w tym stylu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na ekranie widniało imię przyjaciółki mojego byłego. Wahałem się z odebraniem tego połączenia. Co jeśli zacznie na mnie wrzeszczeć, za to co zrobiłem? Chyba nie jestem na to gotowy. Przełykając powoli ślinę, zalegającą w moim gardle odebrałem, mówiąc słabym głosem:
-Halo?
-Hej Niall- o dziwo jej głos nie brzmiał przerażająco, a wręcz miło- Jesteś zajęty?
-Właściwie to zbierałem się, żeby wrócić do domu, a co jest?- starałem się przywrócić mojemu głosowi naturalne brzmienie.
-Ale jesteś trzeźwy? Jeśli tak, to czy moglibyśmy się spotkać za jakąś godzinę?- o nie. A co , jeśli chce się ze mną spotkać, po to, aby mnie zabić za rzucenie jej przyjaciela? Nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć. Po chwili ciszy zdołałem jedynie wykrztusić:
-Jasne, nie ma sprawy. Gdzie?- trzęsłem się jak galareta i za cholerę nie wiedziałem, jak mam nad tym zapanować.
-W klubie Time na promenadzie. Wiesz gdzie to?
-Mhm- mruknąłem jedynie.
-Okej, to za godzinę. I koniecznie weź ze sobą gitarę!- po tych słowach się rozłączyła, a na moim czole pojawiły się kolejne już kropelki potu. Pięknie. Chce mnie zabić gitarą i to jeszcze moją. Horan, już po tobie. Ale się wkopałeś. Mogłeś powiedzieć, że jesteś schlany w trzy dupy i nie dasz rady dzisiaj już nigdzie dotrzeć. Ale z drugiej strony mówią, że co się odwlecze to nie uciecze. Znam Nilę już na tyle, by wiedzieć, że ma trochę siły. Czasami się jej wręcz bałem. Zawsze wtedy był przy mnie mój chłopak. Teraz go raczej nie będzie. Chyba, że to on zamierza poprowadzić proces mojej egzekucji. Nawet nie pamiętam, w którym momencie pożegnałem się z Robem, o ile w ogóle to zrobiłem i wyszedłem z knajpy, tak się zamyśliłem. Byłem już blisko mojego domu. Wpadłem tam tylko na chwilę, by wziąć ze sobą gitarę i już kierowałem się do wyjścia. Powiedziałem jeszcze tylko rodzicielce, że wychodzę i nie wiem, kiedy wrócę. Szedłem promenadą z instrumentem w futerale.

Zostało mi jakieś pięć minut, ale wolałem być wcześniej, żeby móc pomyśleć. Pech chciał, że Courney już była i zapewne czekała aby mnie zabić… Miałem ochotę się przeżegnać, ale stwierdziłem, że musiałoby to głupio wyglądać. Niepewnie zająłem koło niej miejsce. Dziewczyna na powitanie dała mi buziaka w policzek. Szczerze byłem zdziwiony tym gestem. Może jednak dzisiaj nie umrę…
-Gotowy?- zapytała.
-Ale na co?- „nie chwal dnia przed zachodem słońca” przemknęło mi przez myśl.
-Na występ. Zaraz wyjdziesz na tę oto scenę- wskazała dłonią niewielki drewniany podest- dasz nieźle czadu i dostajesz robotę! A zgadnij, kto będzie twoją koleżanką w pracy. Podpowiem ci, jest ładna, ma oczy koloru włosów, pali papierosy i jest przyjaciółką twojego chłopaka!- była taka podekscytowana, że nie mogłem się nie uśmiechnąć. Zastanawiałem się, czy powiedzieć jej o rozpadzie związku mojego i Kenziego. Mogę przez to nie mieć szansy, aby dostać pracę. Trudno. Muszę być szczery. Tylko dlaczego Lukas jej nie powiedział?
-Nila, tylko ja już nie jestem z Kenziem- burknąłem pod nosem. Dziewczyna wytrzeszczyła oczy, ale w tej chwili ktoś mnie zawołał i musiałem wejść na scenę. Pozostawiłem znajomą z szokiem wymalowanym na twarzy i zacząłem grać i śpiewać. Chyba dobrze mi poszło, bo kilka osób nawet klaskało. Jakiś młody facet uznał, że mam talent i od następnego popołudnia zaczynam pracę. Będę umilał czas popołudniowym gościom, bo wieczorami imprezę rozkręcają dj’e, a klub jest otwarty praktycznie całą dobę. Nie powiem, ucieszyłem się. Wróciłem do niebiesko włosej, bałem się jej reakcji.
-Co ten idiota znowu zrobił?- okej, tego się nie spodziewałem…


*Perspektywa Zayna*
Jestem strasznie zagoniony. Co chwila kursuję między New Jersey a Filadelfią. Nie wiem, jak mój ojciec to wszystko godził. Musiałem wynająć mieszkanie niedaleko biura w Filadelfii, bo czasami po spotkaniach było już za późno, by wracać do domu, a bałem się, że usnę za kierownicą. Pespektywa spędzenia jednej niedzieli z chłopakami okazała się być super pomysłem. Wreszcie mogłem odpocząć zapomnieć o firmie i o kontraktach, które niebawem mam podpisać. Co prawda mam wspólnika, ale i tak jestem potrzebny do podpisania wszystkich papierów. Przez to, jaki jestem zabiegany dawno nie widziałem się z Nilą. Wiem tylko tyle, że pracuje w klubie Time, w którym często bywaliśmy. Wolne ma jedynie niedziele. Z tego, co się dowiedziałem, to mogła mieć więcej wolnego, ale nie chciała. Stwierdziła, że chce zarobić wystarczająco. Wątpię, żeby tak się stało. Nie może tam przecież dostawać nie wiadomo jakich pieniędzy. W sumie ten klub odwiedza naprawdę masa ludzi, zwłaszcza w wakacje. Może dają jej tam niezłe napiwki. Jeśli tak, to mogę się z nią zgodzić, że dużo zarobi. W piątki organizują tam karaoke. Z racji mojego wolnego weekendu postanowiłem się tam wybrać i podokuczać mojej przyjaciółce. Nie chciałem jednak iść sam. Skoro mam się wygłupiać, to tylko z kimś. Pierwsze zadzwoniłem do Louisa, niestety on miał już plany na dzisiejszy wieczór. Nie chcę nawet wnikać, jakie, ale mam przeczucie, że wiążą się one z pewną różowo włosą dziewczyną. Został mi tylko Niall, o ile on nie jest zajęty swoim chłopakiem. Przecież ostatnio spędzili osobno niedzielę, więc muszą to nadrobić, aby Horan miał kolejne zadrapania na plecach. O dziwo blondyn odebrał telefon i wyraził swoją chęć na wspólne wyjście. Myślałem, że weźmie ze sobą Kenziego, ale oznajmił mi, że nie dzisiaj. Nie wnikałem w zakłócenia, panujące w raju, ale okej.
 Spotkaliśmy się z Horanem przed klubem. Trochę się spóźniłem, ale to tylko dlatego, że musiałem zahaczyć o sklep i kupić nowy starter. Po co mi? A tak dla jaj. Będę pisał do Nil z innego numeru i robił sobie jaja. Muszę zrobić tak, żeby mnie nie widziała w klubie, wtedy będę mógł przyglądać się jej minom na widok wiadomości. Malik, cofasz się w rozwoju…

Co też nudy potrafią zrobić z człowiekiem. Ale w końcu muszę się rozerwać. Weszliśmy do środka. Nie mogłem dopuścić, żeby Courney zobaczyła nawet Nialla. Dorwałem jakąś naiwną laskę i poprosiłem, by przyniosła nam drinki. Jakież było jej zdziwienie, kiedy zamiast zaprosić ją do stolika, powiedziałem zwykłe dziękuje i nawet na nią nie spojrzałem. Cały czas spoglądałem za to w stronę baru i dziewczyny pracującej za nim. Sprawne ma te rączki, nie powiem. Czasami posłała jakiemuś facetowi uśmiech i znowu wracała do swoich obowiązków. Mogę się założyć, że w tylnej kieszeni tych obcisłych krótkich spodenek znajduje się telefon. Potrzebowałem się jednak upewnić. No proszę, odwróć się po jakiś wyszukany trunek dla nadętych nastolatków i pozwól mi spojrzeć na te pośladki. Okej, to mogło zabrzmieć dwuznacznie, na szczęście dzieje się to tylko w moich myślach. Odbiera zamówienie, firmowy uśmiech i… tak! Odwróciła się! Bingo. Moje przypuszczenia okazały się trafne. Swoją drogą wyglądała dzisiaj świetnie… Skup się! Dobrze,  że znów widzę jej twarz, bo te pośladki zdecydowanie na mnie źle działają.




Teraz musiałem tylko wymyślić, co mam napisać. Nie miałem zielonego pojęcia. Musiało to być coś, na co na pewno by odpisała. Oh Zayn rusz tym pustym łbem. Otworzyłem nową wiadomość i wpisałem adresata. Po chwili na ekranie widniała treść:
Do: Nila
„Jeśli oczekujesz dobrej zabawy tego wieczoru z przystojnym nieznajomym, bez haczyków, w klubie Time, odpisz, jak bardzo tego pragniesz”
To jest żałosne. Głupszego tekstu nie mogłem chyba wymyślić. No cóż. Teraz wystarczy oczekiwać jej relacji. Znając ją, to powinna odpisać. Ona nigdy nie przepuści okazji, by się z kogoś pośmiać. Widziałem, jak czytała wiadomość, potem zmarszczyła brwi i nie wiem, czy odpisywała, czy może usuwała wiadomość. Zaraz się przekonam. Wibracja, to jest to.
Od: Nila
„Och…. Pragnę tego całą sobą. O niczym innym tak nie marzę, jak o przystojnym mężczyźnie! Powiedz tylko gdzie i kiedy, mój Romeo x”
Z  tym Romeem to trafiła, przecież tak ma mnie zapisanego. Teraz trzeba coś wymyślić.
Do: Nila
„Nie tak prędko, Julka. Co powiesz na małą grę?”
Zobaczymy, co odpowie. Przy barze nie było wielu klientów, więc wiadomość zwrotna powinna być szybko. Znowu wibracja.
Od: Nila
„Dajesz kowboju. Jestem wystarczająco napalona, żeby zacząć od razu, kociaku… mrau xxxx”
Wybuchnąłem niekontrolowanym śmiechem. Współczuję temu komuś, kto napisałby do niej, oczekując czegoś więcej. To z góry wiadome, że ona się nabija.
Do: Nila
„ W takim razie, gdzie możemy się spotkać? I kiedy masz przerwę? Chyba, że opanujesz swoje żądze do rana…”
Ona może wytrzyma, ale ja gapiąc się dalej na jej tyłek raczej nie. Mało mnie obchodzi, że jest moją przyjaciółką. Od dawna mi się podoba. Myślałem, że coś mnie strzeli, kiedy spotykała się z tym Edem czy jak mu tam było. Dobrze, że ich związek się zakończył. Ona wreszcie może być moja. Długo nad tym myślałem.
Od: Nila
„Za 15 minut, drzwi dla personelu, trzecie po lewej. Wejdź do środka”
Teraz zauważyłem, że całkowicie nie zwracałem uwagi na Nialla, siedzącego obok mnie i grającego na telefonie. Jaki ze mnie głupek.
-Co tam u ciebie i Kenziego?- zagaiłem.
-U mnie dobrze. U niego nie wiem. Nie jesteśmy razem- odpowiedział, spoglądając na mnie i lekko się uśmiechając.
-Um… Przepraszam. Nie wiedziałem- zmieszałem się.
-Spoko, to ja zerwałem- a to dziwne. Nie znam przyczyn ich rozstania i nie chcę też wypytywać blondyna.
-Kto wie?
-Nila.
-I ty jeszcze żyjesz? Koleś, musiałeś mieć niezłe argumenty- zaśmiałem się.
-Właściwie, to ona cały czas jest po mojej stronie. Ma ochotę zabić Kenziego, ale nie ma na to czasu- coś podobnego. Spojrzałem na zegarek. Musiałem się zbierać. Mam nadzieję, że Cataleya mnie nie wystawi…
-Słuchaj Niall. Przykro mi i w ogóle. Ale muszę już lecieć. Pamiętaj, dzwoń do mnie zawsze, jeżeli będziesz miał problem, albo będziesz się chciał schlać do nieprzytomności, nie zapomnij- puściłem mu oczko, a on odprowadził mnie wzrokiem, a sam podszedł do baru. Znalazłem interesujące mnie pomieszczenie i wszedłem do niego. Zauważyłem kanapę. Bez wahania się na niej położyłem i przybrałem moim zdaniem seksowną pozę. Nie wiem, co mi padło na głowę, ale nie jest dobrze. Jeszcze wcześniej zgasiłem światło, żeby moja przyjaciółka miała taką niespodziankę. Nie musiałem czekać długo. Po chwili drzwi się otworzyły, światło zostało zapalone, a Nila zastygła w miejscu widząc mnie w dosyć śmiesznej pozie.

-No hej kotku- zaśmiałem się.
-Malik ty debilu! Ja się przygotowałam na szybki seks, a ty mi tutaj z takim ryjem wyskakujesz!- weszła w głąb pomieszczenia.
-Ej! Uraziłaś mnie- wydąłem usta.
-Ty jesteś chyba chory psychicznie- zaśmiała się.
-Wiesz, ze mną też może być szybki numerek- poruszyłem figlarnie brwiami, ona zaś swoje uniosła ku górze w zdezorientowaniu- No weź, Nila. Taki tam seks dwójki przyjaciół. Piszesz się?- nie odczekałem się odpowiedzi, bo niebieskooka złączyła nasze usta w pocałunku…
________________________
Nikt się tego nie spodziewał, no nie? Taki tam prezencik na 3 tys. Wyświetleń. Oby tylko komentarzy było więcej pod rozdziałami, niż pod spamem. Dzisiaj krótko, pozdrawiam~Lady Morfine <3